wstać,stanąć na nogi,usłyszałam,że ktoś wchodzi...
W tamtej chwili już nie byłam sama...
Ujrzałam ubrudzonego chłopaka,we krwi ...
W rękach miał broń,już myślałam,że mnie zabije,a on krzyknął
z radośćią
-Vanessa!
-kim jesteś?
ale on przez chwilę się nie odezwał uśmiechnął się
i przytulił mnie czułam,że go znam i jest
mi bardzo bliski
i jest,pochwili kiedy się mu przyjrzałam
poznałam go
-Dylan ,bracie!
-poznałaś mnie,tęskniłem
co ci się stało?
spytał troskliwie
-rodzice tu byli
-co umuwiłem sie z nimi,że ja cb znajdę i im oddam
-co?!
-spokojnie chodzi mi o to,żę będę
cię chronił,żeby zyskac czas prędzej czy pozniej by wyczuli,że ich wrobiłem
-dziękuje,ale widzisz już za poźno
-nie mów tak
Wtedy weszła Elena
Dylan uśmiechnął się i powiedział
-hej?
(Eleno?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz