Biegłam, biegłam i biegłam. Biegłam od kilku już dni, łapy pracowały idealnie. Nie czułam zmęczenia, chyba się uodporniłam.
Warknęłam zachwycona. Uwielbiałam nad sobą pracować, lubiłam być najlepsza... A teraz już chyba żaden wilk mnie nie prześcignie!
Chyba że nie ma żadnych innych wilków... NIE! Muszą jakieś być! Zaskomlałam żałośnie. W tym samym momencie usłyszałam za sobą tętent łap. Odwróciłam się.
O mój Boże! Wilk większy ode mnie biegł właśnie w moim kierunku. Warczał przeraźliwie, szczerzył kły. A ja nie mogłam nic zrobić. Coś się stało. Coś co uniemożliwiało mi samoobronę, ja po prostu nie mogłam się na niego rzucić! Łapy odmówiły mi posłuszeństwa.
Teraz leżałam na ziemi. Westchnęłam cicho. Lekko spróbowałam się uwolnić - nic z tego! Wilk tylko mocniej przycisnął mnie do ziemi.
Poddaję się! zapiszczałam.
Widzę! odwarknął. Zmarszczyłam brwi.
Więc dlaczego ciągle mnie więzisz? spytałam.
Ponieważ muszę i chcę!
Dobrze. Skoro tak. wzruszyłam ramionami. Wilk wywrócił oczami i puścił mnie.
Dziękuję. uśmiechnęłam się nieśmiało. Jestem Claire.
Sam. odparł.
Miło mi. Czy jesteś tu sam? Może jest ktoś z tobą?
Jest tu jeszcze parę wilkołaków. Jestem Alfą w mojej sforze.
Och! Czy mogłabym dołączyć?
<Sam?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz