Dogoniłem wilczycę.Wziąłem ją na plecy i zaniosłem do domu.W końcu się obudziła.
-Żyjesz?- zapytałem przykładając do czoła dziewczyny zimną torebkę lodu.
-Chyba tak...Gdzie jestem?-otarła lekko oczy
-W gabinecie Edmunda,zna się trochę na leczeniu.-puściłem do niej oko,gdy nagle wpadła Elena a za nią Emily i Edmund.
-Co ci się stało?Gdzie byłaś?Martwiłam się o ciebie?Nic ci nie jest?Wszystko w porządku? I czy...
-Elena!Uspokój się!-warknąłem
-Dobra,dobra...-Elena usiadła na łóżku obok Vanessy.
-Wszystko będzie w porządku.-odparł Edmund przykładając dłoń do czoła dziewczyny.
-Może już dzisiaj wyjdziesz stąd z nową znajomością.-Emily pogładziła brzuch.
(Vanssa?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz