czwartek, 11 lipca 2013

Od Seth'a

Moje łapy rytmicznie uderzały w ziemię, oddech miałem równy, serce waliło jak dzikie. Szczeknąłem radośnie.
Brzuch miałem pełny, byłem wyspany, pełny energii i wolny! Przyśpieszyłem. Gdzieś w oddali usłyszałem jakieś głosy, powietrze poruszyło się... Warknąłem.
Coś wbiło mi się w kark, najpierw myślałem, że to ten wielki mutant, który gonił mnie aż od Florydy. Skubany! To chyba była komaro-mucha, ale w XXI wieku nic nie jest pewne.
Ale na szczęście okazało się, że to tylko wilk, no dwa wilki. Jednego pokonałem, ale drugi nieźle się trzymał.
- Czego chcesz?! - warknąłem do białej wilczycy.
- Jesteś na moim terytorium! - odszczeknęła. Sierść na karku miała zjeżoną, uszy położone płasko.
- Przepraszam, księżniczko! - cofnąłem się o kilka kroków. He he he, ona chyba myślała, że się tym przejąłem, pomyliła się.
- Nie jestem księżniczką! - podeszła do mnie. Nasze pyski dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Kłapnąłem zębami.
- Jestem Seth, mówisz, że masz Sforę? - spytałem od niechcenia.
- Tak, mam. - Odparła dumnie. Zmierzyłem ją wzrokiem, była pewna siebie.
- Cudownie, dołączę. - Och! Już nie mogę doczekać się denerwowania tych wilków! To będzie coś!

<Renesmee?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz